3

Wytowno

Część Pierwsza

Część Druga

Część Trzecia  

Część Czwarta  

Część Piąta      

CzęśćSzósta               

Część Siódma    

Część Ósma

Część 9-ta Do Mojej Żony

Część Dziesiąta

Część Jedenasta

Część Dwunasta

Część Czternasta

 

Powrót do Początku

“Który skrzywdziłeś człowieka prostego  śmiechem nad krzywdą  jego wybuchając.   Nie bądź   bezpieczny, poeta pamięta.   Możesz go zabić --- narodzi się nowy.   Spisane będą czyny  i rozmowy.”  Czeslaw Milosz

Moja Almamater Szkoła Podstawowa

Część Trzecia

Pewnego dnia Pan Paweł zachorował. Lekarze stwierdzili otwartą gruźlicę i dziurę w płucu. Szpital, operacja . Rodzina  (wtedy już pięcioro dzieci) pozostała właściwie bez środków do życia, w dodatku narażona na  przykrości bezwzględnego w swej  mentalności środowiska wiejskiego. Dzieci wiejskie krzyczały "gruźlik"  i wszyscy unikali kontaktów z całą    rodziną Państwa Kolasińskich. Nie chcieli nawet nic sprzedać Pani Aleksandrze. Zdarzały się jednak wyjątki. Robotnik z miejscowego PGR-u, którego pięcioro dzieci uczęszczało  do  szkoły w Wytownie, kradł mleko i przynosił tam, gdzie Pani Aleksandra  mogła znaleźć. Dziś już nie żyje, ale dobry  Bóg poczyta mu te kradzieże za dobry uczynek , gdyż pięcioro dzieci Państwa Kolasińskich  mogło dzięki temu przetrwać tę zimę.  W Wytownie wiele złego mówiło się w tamtych czasach o księdzu Sulińskim, ale to właśnie on przesłał olbrzymią   platformę drzewa opałowego pociętego w kawałki , aby tych pięcioro dzieci nie zamarzło. Oby ta platforma drzewa przeważyła na dobro dla księdza Sulińskiego szale na wadze sprawiedliwości  w czasie Sądu Ostatecznego.  

Pani Aleksandra wraz z dziećmi przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej we  łzach prosiła : „MATUCHNO BOŻA  MÓDL SIĘ O ZDROWIE OJCA TYCH DZIECI” 


Była wiosna . W ogrodzie   koło altanki  krzewy  już się rozwinęły i zaczęły wypuszczać  żółte kwiaty. Od kilku dni kwitły już  niezapomniane przebiśniegi.  Dzieci wybiegły z domu by powitać  klucz dzikich łabędzi lecących właśnie nad domem. Ptaki  wracające na wiosnę do Polski z ciepłych krajów pokrzykiwały, wydając jednocześnie dźwięk skrzydeł uderzających o powietrze.  Pani Aleksandra, i dzieci przez moment podziwiali te królewskie ptaki.   Nagle pies  Canis, ( którego później otruto - poprzednika Canis też najprawdopodobniej otruto na polecenie ubecji, aby ci co przychodzili podsłuchiwać czy Pan Kierownik słucha Radia Wolna Europa mogli podejść blisko domu )  wybiegł z  ogródka w kierunku kościoła,  a tam dróżką przez mostek szedł człowiek w jasnym płaszczu i kapeluszu. To  Pan Paweł wracał już  na dobre ze szpitala, do rodziny do  i do szkoły. 

 W  dniu  imienin  Pana Pawła o północy cała rodzina Państwa Kolasińskich została nagle obudzona. To dzieci szkolne przyszły z życzeniami i przyniosły tyle kwiatów, że w całym domu zabrakło wazonów.                              


Po powrocie Pan Paweł Kolasiński musiał rozpocząć prace od "ustawienia" kilku nauczycieli, którzy w czasie jego nieobecności pozwolili sobie na podejmowanie niezbyt lojalnych decyzji. Na przykład: nauczyciel Jan, który zastępował Pana Pawła, był przekonany, ze Pan Kolasinski już nie wróci, więc zabronił dzieciom Pana Pawła korzystać z terenu szkolnego.                


Trudno sobie wyobrazić warunki w jakich żyli Państwo Kolasińscy i ich dzieci. Często zdarzały się wyłączenia dostawy energii elektrycznej. Najbliższy telefon był w odległości dziewięciu kilometrów. W pewną  zimowa, bezśnieżną noc  słychać było kroki na zamarzniętej ziemi. W świetle pełnego księżyca widać było trzy postacie próbujące włamać się do domu Państwa Kolasińskich. Pan Paweł z młotkiem w ręku chodził  od okna do okna  i sprawdzał czy nie wybili szyby i nie wchodzą.  Trwało to kilka godzin, wreszcie w mroźnym powietrzu słychać było ich oddalające się głosy i  śpiew przerobionego na pijacki sposób szlagieru "na lewo most, na prawo most”. Właśnie przechodzili przez mostek koło kościoła. 


Pewnego dnia ktoś przybiegł do pana Pawła, „Panie kierowniku biją  dzieci  niemieckie” Pan Paweł wskoczył na rower,  bez żadnej broni  rozpędził tłum chłopstwa. Powiedział: " Wojna się już skończyła. To  są dzieci, które maja takie same prawa w „demokratycznym” państwie. Chcecie robić to samo co robiło GESTAPO?." ...  I zawstydzeni chłopi  rozeszli się.

Dalej

 
Web Counter
Bachelor Degree Online