|
3 |
Wytowno |
|
|
|
Moja Almamater Szkoła Podstawowa Część Trzecia
Pewnego dnia Pan Paweł zachorował. Lekarze stwierdzili otwartą Pani Aleksandra wraz z dziećmi przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej we łzach prosiła : „MATUCHNO BOŻA MÓDL SIĘ O ZDROWIE OJCA TYCH DZIECI”
Była wiosna . W ogrodzie koło altanki krzewy już
się rozwinęły i zaczęły wypuszczać żółte kwiaty. Od kilku dni kwitły już
niezapomniane przebiśniegi. Dzieci wybiegły z domu by powitać klucz
dzikich łabędzi lecących właśnie nad domem. Ptaki wracające na wiosnę do
Polski z ciepłych krajów pokrzykiwały, wydając jednocześnie dźwięk
skrzydeł uderzających o powietrze. Pani Aleksandra, i dzieci przez moment
podziwiali te królewskie ptaki. Nagle pies Canis, ( którego później
otruto - poprzednika Canis też
najprawdopodobniej otruto na polecenie ubecji, aby ci co przychodzili
podsłuchiwać czy Pan Kierownik słucha Radia Wolna Europa mogli podejść
blisko domu ) wybiegł z ogródka w kierunku kościoła, a tam dróżką
W dniu imienin Pana Pawła o północy cała rodzina
Państwa Kolasińskich została nagle obudzona. To dzieci szkolne przyszły z
życzeniami i przyniosły tyle kwiatów, że w całym domu zabrakło
wazonów.
Po powrocie Pan Paweł Kolasiński musiał rozpocząć
prace od "ustawienia" kilku nauczycieli, którzy w czasie jego nieobecności
pozwolili sobie na podejmowanie niezbyt lojalnych decyzji. Na przykład:
nauczyciel Jan, który zastępował Pana Pawła, był przekonany, ze Pan
Kolasinski już nie wróci, więc
zabronił dzieciom Pana Pawła korzystać z terenu szkolnego.
Trudno sobie wyobrazić warunki w jakich żyli Państwo
Kolasińscy i ich dzieci. Często zdarzały się
wyłączenia dostawy energii elektrycznej. Najbliższy telefon był w
odległości dziewięciu kilometrów. W pewną
Pewnego dnia ktoś przybiegł do pana
Pawła, „Panie kierowniku biją | |