|
11 |
|
|
|
|
Do Stwórcy Wszechrzeczy Gdy wyjdę czasem o wieczornej porze I widzę fale złotych zbóż na lanie To tak się dziwie iż być jeszcze może Ktoś kto nie wierzy, ze Ty jesteś Panie. Ten jasny błękit, który się rumieni, Gdy nań wpłyną purpurowe zorze, Te gwiazd miliony w wszechświata przestrzeni, Któż to mógł stworzyć, jeśli nie Ty Boże? Bo kto potrafił choćby trawkę małą Stworzyć, by rosła na wzór dziel Twych skrycie? Nikt! Wszystko Panie Twoja tylko chwała, Tyś Pan natury Ty dałeś jej życie. O bądź pochwalon Stwórco Wielki Boże Kwileniem ptasząt gdy wiją gniazda, Poszumem sosen, co się chwieją w borze I mleczna droga pnącą się po gwiazdach. O bądź pochwalon przez słońce na niebie, W morzu co w bezkres u Twych stóp się ściele. Niechaj grzmot burzy chwali Pana Ciebie I ja Cię chwale czcząc Cię w każdym dziele. |
|