Wytowno

Część Druga

Część Trzecia  

Część Czwarta  

Część Piąta      

CzęśćSzósta               

Część Siódma    

Część Ósma

Część Dziewiąta

Część Dziesiąta

Część Jedenasta

Część Dwunasta

Część Czternasta

Powrót do Początku

 

 

“Który skrzywdziłeś człowieka prostego  śmiechem nad krzywdą  jego wybuchając.   Nie bądź   bezpieczny, poeta pamięta.   Możesz go zabić --- narodzi się nowy.   Spisane będą czyny  i rozmowy.”  Czeslaw Milosz

MOJA ALMAMATER, SZKOŁA PODSTAWOWA ---WYTOWNO

Część  Szósta

Przez wiele lat  kacykowie  słupskiego Komitetu PZPR, zastanawiali się, co zrobić by usunąć Pana Pawła z pracy w szkole. Mieli już przeciw niemu wiele argumentów.  Przecież był powstańcem warszawskim,  chodził jawnie do kościoła i  grał na organach w czasie sumy  w niedziele.  Był również  organizatorem chóru kościelnego. Ponieważ był osobą  znaną i szanowaną , zwolnienie go z pracy mogłoby spowodować zamieszki nie tylko w Wytownie, ale i w okolicznych wioskach. 

Mieli już agenta na plebani.  Dołączyła do niego agentka aż z Łodzi,  niejaka pani Rzepecka.  Awansowano więc lojalnego pracownika Kazimierza  Dziurskiego  do jakiejś pracy  w Warszawie, a w tym czasie  pan Paweł zmuszony był zatrudnić  nową nauczycielkę niejaka Hildegardę Waliszewską - protegowaną  słupskiego kacyka -  pierwszego sekretarza ZSL.

 

Kacyk-Alfons
Towarzysz  pierwszy sekretarz ZSL, „ kulawym "  nazywany - od  kiedy mia
ł wypadek  samochodowy.  Była to ważna figura w słupskiej  " drabinie lojalności   dla Moskwy". A  zdobywał sobie popularność na wsi,  wyszukując sobie   najładniejsze dziewczyny wiejskie. Załatwiał im szkołę, liceum pedagogiczne, lub tez szkołę  handlową . Chłopi - rodzice tych dziewczyn nosili by go  z  wdzięczności na  rękach. Absolutnie nie mieli  pojęcia, jak ich córki  będą   płaciły za te przysługi. Niektórym załatwiał pracę , za którą musiały mu się odpłacać  pracując na " pół etatu " w najstarszym zawodzie. On natomiast brał za to pieniądze. 

Właśnie takimi dziewczynami były Hildegarda oraz jej  siostra Marysia. Kiedyś synowie pana Pawła wracali do domu pieszo po późnych zajęciach w liceum w Ustce.  Zabrali ich do Wytowna  jadący  ciężarówką  żołnierze. Dosyć młody  podporucznik  serdecznie z nimi rozmawiając,  zapytał czy znają „Marysię”, u której " zamawia się kolejki”. Naiwni młodzi chłopcy nie mieli pojęcia o czym ten oficer   mówił.  Kadra oficerska  z pobliskiej jednostki, zamawiała sobie kolejki, u   Hildegardy  i jej siostry Marysi.


Kacyk - Alfons - PZPR, ZSL, i UBECJA słupska  poczynili już odpowiednie przygotowania.  Agenci byli na wyznaczonych pozycjach i czekali na rozpoczęcie zadania bojowego. Hildegarda  była już przygotowana na objecie kierownictwa  szkoły, no i zabrania domu państwu Kolasińskim. Było to  w tym  czasie , gdy pan Paweł  budował  studnie głębinową  w swoim domu.  Przyszedł wówczas jakiś      cywil i nakazał  tę budowę wstrzymać.
Sprytnie i inteligentnie zespól ten wymyślił,  żeby obrócić miejscowe chłopstwo przeciwko panu Pawłowi. Postanowili,
że odbiorą księdzu plebanię ( w której i tak już mieszkał ich agent Radtke) i zamienią  ją na szkołę, zaś ówczesny budynek szkoły częściowo dadzą księdzu. 

Codziennie rano do mleczarni miejscowi chłopi zwozili mleko.  Mleczarnia była  w jednym z  budynków gospodarczych plebani.  Agentka Rzepecka, która  w tym przedstawieniu grała rolę gospodyni księdza indoktrynowała chłopstwo i to właśnie  ona dotarła do tych najbardziej oddanych, Kościołowi i wierze katolickiej.
Zaczęły się szykany.  Sąsiad, którego z  jakichś powodów nazywano "Goryl", potrafił siedzieć ca
łą  noc  w krzakach i straszyć psy, by rodzina Kolasińskich nie mogła zmrużyć oka.  Nie szczędzono panu Pawłowi obelg nawet w miejscach publicznych.   Synów pana Pawła, którzy pieszo wracali ze szkoły w Ustce, późnym wieczorem ( dziewięć kilometrów) milicja władowała do gazika, i pod pretekstem  nie posiadania dowodów osobistych wsadzono do aresztu.

Kontynuuj